Pages Menu
Categories Menu
Prof. Tomasz Klupa

Prof. Tomasz Klupa

Prof. Tomasz Klupa otrzyma Honorową Nagrodę Zaufania „Złoty OTIS 2018” podczas XXII Sympozjum Diabetologicznego w Zakopanem.

Od dwóch lat Kapituła Nagrody Zaufania Złoty OTIS doceniając wkład w popularyzację wiedzy diabetologicznej przyznaje Honorowe Nagrody Zaufania. Statuetki są wręczane podczas Sympozjum Diabetologicznego. W 2016 roku nagrody otrzymali prof. Józef Drzewoski i prof. Jacek Sieradzki, a w 2017 r. – prof. Grzegorz Dzida.

Z prof. Tomaszem Klupą, kierownikiem Pracowni Zaawansowanych Technologii Diabetologicznych Katedry Chorób Metabolicznych UJ, rozmawia Katarzyna Pinkosz.

Panie Profesorze, dlaczego jako specjalizację wybrał Pan diabetologię?

To był właściwie przypadek. W trakcie studiów, razem z moim najbliższym przyjacielem poszukiwaliśmy miejsca, gdzie moglibyśmy pracować w kole naukowym. Chcieliśmy znaleźć się w klinice, która byłaby nowoczesna, zapewniała pacjentom leczenie najnowszej generacji, a jednocześnie wysoki standard koła naukowego. Taka była wtedy Klinika Chorób Metabolicznych. Leczenie, które tam prowadzono, było bardzo nowatorskie. A z drugiej strony poważnie podchodzono do koła naukowego i do opieki nad studentami.

Losy mojego przyjaciela potoczyły się inaczej. Został bardzo cenionym kardiochirurgiem dziecięcym. Mnie natomiast na tyle spodobała się diabetologia, że przy niej pozostałem. Jestem z tego wyboru niezmiernie zadowolony. Pracuję z bardzo szerokim panelem pacjentów o różnej charakterystyce klinicznej. Szczególnie bliska jest mi praca z pacjentami z cukrzycą typu 1. Dzięki nowoczesnemu podejściu do leczenia, zaawansowanym technologiom terapeutycznym możemy sprawić, że z jednej strony skutecznie chronimy tych pacjentów przed rozwojem powikłań cukrzycy, a z drugiej możemy zapewnić im możliwie wysoką jakość życia. Z kolei w zakresie leczenia pacjentów z cukrzycą typu 2 pojawiły się w czasie ostatnich lat nowe, znacznie bezpieczniejsze grupy leków, zmniejszające w istotny sposób ryzyko przedwczesnego zgonu, zawału, udaru. Niestety w Polsce leki te nie są objęte refundacją, nam w większości przypadków pozostają do dyspozycji stare leki, dobre słowo, trochę psychoterapii… Grupą pacjentów, którym również poświęciłem dużo czasu, głównie w sensie naukowym, byli chorzy na cukrzycę monogenową. Tu postawienie właściwej diagnozy genetycznej może zupełnie odmienić losy pacjenta. Na przykład może się okazać, że zamiast czterech wstrzyknięć insuliny na dobę wystarczy jedna tabletka. Czyli, jak Państwo widzicie, w diabetologii nie można się nudzić: zaawansowane technologie, psychoterapia, genetyka.

Jak ocenia Pan leczenie cukrzycy w Polsce? Uważa Pan, że jest optymalne?

Cukrzyca typu 1 jest leczona nowocześnie, jeżeli chodzi o koncepcję terapii. Myślę, że w sposób optymalny wykorzystujemy technologię, którą dysponujemy. Lekarze stosują funkcjonalną (czynnościową) intensywną insulinoterapię. To leczenie jest na najwyższym światowym poziomie. Problemem jest brak nowoczesnych pomp insulinowych. Dysponujemy sprzętem, który był uznawany za nowoczesny 10 lat temu. Od tego czasu nastąpił duży postęp technologiczny. Niestety, ten najnowocześniejszy sprzęt nie jest w Polsce refundowany, a chorych nie stać na zakup sprzętu, który z medycznego punktu widzenia jest optymalny. Z jednej strony mamy więc nowoczesną koncepcję leczenia, świetnie wykształconą kadrę, a z drugiej strony zostajemy w tyle pod względem technologicznym.

Jeśli natomiast chodzi o cukrzycę typu 2, to sytuacja jest niestety dramatyczna. Od wielu lat żaden nowy lek nie został wprowadzony na listę leków refundowanych. Jesteśmy zdecydowanie w ogonie Europy, na szarym końcu wśród krajów OECD.

Powiedział Pan, że w czasie studiów diabetologia Pana przyciągnęła, bo była specjalizacją nowoczesną. Czy dziś diabetologia przyciąga studentów medycyny?
Jeszcze nie tak dawno temu marzeniem wielu młodych lekarzy była praca w szpitalu, na oddziale klinicznym. Dzisiaj już tego nie widać, jest wręcz odwrotnie; w wielu klinikach występują braki kadrowe. Jeśli jednak chodzi o diabetologię, to nie jest źle. Wachlarz zagadnień terapeutycznych jest szeroki i – niezależnie od zainteresowań – każdy lekarz może się realizować zawodowo.

Czy uważa Pan, że w najbliższej przyszłości cukrzyca będzie uleczalna?

Jeśli chodzi o cukrzycę typu 1, to postęp jest ogromny. W tym miesiącu została zarejestrowana w Europie pierwsza hybrydowa pompa insulinowa, która potrafi mierzyć poziom cukru i inteligentnie podawać insulinę. Takie osobiste pompy insulinowe już funkcjonują od półtora roku w Stanach Zjednoczonych. Efekty ich stosowania są bardzo pozytywne. Myślę, że w najbliższych latach produkcja takich urządzeń znacznie się rozwinie.

Również w obszarze farmaceutycznym następują kolejne odkrycia, jak np. inteligentna insulina, czyli taka, która raz podana będzie reagować na poziom glikemii. Do niedawna wydawało się, że prace nad inteligentną insuliną są zaledwie zapoczątkowane, jednak obecnie wydaje się, że ta technologia będzie już wkrótce stosowana. Tak więc w zakresie leczenia cukrzycy typu 1 obecnie dzieje się bardzo dużo. Jeżeli zaś chodzi o cukrzycę typu 2, to ten postęp następuje nieco wolniej. Mamy jednak od niedawna dwie doskonałe grupy leków nowej generacji, to znaczy flozyny oraz leki inkretynowe. Pojawienie się tych nowych leków powoli zaczyna zmieniać nasze myślenie na temat leczenia cukrzycy. Obecnie staramy się dobierać optymalne leczenie indywidualnie w zależności od charakterystyki klinicznej, staramy się nie stosować zasady „jeden rodzaj leczenia dla wszystkich”. Staramy się, bo raz jeszcze chciałbym podkreślić, że te nowoczesne terapie nie są u nas refundowane… i dziś nie zostałyby w ogóle zarejestrowane.

Panie Profesorze, Pan nie tylko leczy, ale też chodzi z chorymi na cukrzycę po górach. Skąd pomysł na „5000 metrów nad poziomem cukru”?

Projekt powstał kilka lat temu. Jego założeniem było przełamanie stereotypów myślenia o cukrzycy typu 1. Do niedawna chorych z cukrzycą typu 1 uważano za osoby nie w pełni sprawne, niemogące podejmować wysiłku, uprawiać sportu wyczynowego. Postanowiliśmy to zmienić, pokazać, że osoby chorujące na cukrzycę typu 1, jeśli są dobrze leczone, dobrze wyedukowane i zachowują się odpowiedzialnie, mogą podejmować nawet ekstremalne wysiłki fizyczne. Celem tego projektu było zdobycie przez grupę osób z cukrzycą typu 1 jednego z pięciotysięczników. Zaczęliśmy od wycieczek po polskich górach, po Gorcach.

To był trening…

Tak, trening i przede wszystkim integracja. Potem uczyliśmy się posługiwania sprzętem, który mógł być wykorzystywany na śniegu i lodzie, obozowania w warunkach zimowych. W 2015 roku zdobyliśmy trzytysięcznik w Alpach, a w 2016 roku weszliśmy na najwyższy szczyt Iranu – Damavand. W pewnym sensie był to rekord świata, ponieważ nigdy wcześniej tak duża grupa chorych na cukrzycę nie zdobyła tak wysokiego szczytu. W dodatku zdobyliśmy tę górę w zaledwie trzy dni!

Trzy dni na zdobycie 5-tysięcznika, w dodatku przez osoby z cukrzycą?

To nie wynikało z naszej brawury, tylko z sytuacji politycznej w Turcji i czasowego zamknięcia przestrzeni powietrznej tego kraju. Czekaliśmy w Kijowie na możliwość dotarcia do Teheranu. Kiedy tam dotarliśmy, okazało się, że czasu na zdobycie góry jest już niewiele. Trzeba było zrezygnować z klasycznej, co najmniej kilkudniowej, aklimatyzacji. Wszyscy jednak zdecydowali się zaryzykować i spróbować. Udało się. Co ciekawe, praktycznie nikt nie miał większego problemu z kontrolą glikemii. Mieliśmy za to problem z chorobą wysokościową.

Po tej wyprawie zainteresowałem się bliżej profesjonalnym sportem ekstremalnym uprawianym przez chorych na cukrzycę. Obecnie mam pod opieką kilka osób z cukrzycą typu 1, które uprawiają sport wyczynowy. To dla mnie olbrzymia satysfakcja, że takim osobom można pomóc. Wiem też, że ich przykład stanowi inspirację dla tych, którzy dopiero zachorowali na cukrzycę. Mogą uwierzyć, że pomimo choroby można realizować swoje pasje.

Planujecie zdobywanie kolejnych szczytów?

Nie, tę akcję już zakończyliśmy. Uczestniczymy jednak w innych, często eksperymentalnych projektach sportowych, podczas których osoby z cukrzycą podejmują ekstremalne wysiłki fizyczne. Każdy taki sukces daje dużo radości zarówno pacjentowi, jak i jego lekarzowi. Potwierdza, że można być aktywnym z tą chorobą.

W tym roku z inicjatywy poznańskiego ośrodka diabetologicznego i Polskiego Towarzystwa Medycyny Sportowej wspólnie przygotowano kartę kwalifikacyjną pacjenta do uprawiania sportu wyczynowego. Są w niej opisane warunki, jakie musi spełniać chory na cukrzycę, żeby uprawiać sport. Dodaliśmy też akapit o sportach ekstremalnych. Nie są one może zalecane dla chorych na cukrzycę typu 1, jeśli jednak ktoś ma takie marzenie, to czemu nie mógłby go realizować? Jest naprawdę niewiele aktywności sportowych, które byłyby bezwzględnie przeciwwskazane dla osób chorych na cukrzycę. Kolejne bariery zostają przełamywane. Pojawiają się np. wytyczne dotyczące sportu spadochronowego, nurkowania głębinowego. Bardzo ciekawy jest przykład amerykańskiego kierowcy wyścigowego serii Nascar. To odpowiednik europejskiej Formuły 1. Ten kierowca po zdiagnozowaniu cukrzycy typu 1 miał przerwę w karierze, jednak potem wrócił do wyścigów. Stosuje system ciągłego monitorowania glikemii. W samochodzie na wyświetlaczu, który pokazuje parametry kluczowe dla pracy pojazdu, takie jak temperatura silnika czy poziom oleju, pacjent ma również informacje dotyczące tego, jaki ma aktualny poziom glikemii, jakie są trendy zmian glikemii. To pokazuje, jak nowa technologia może pomóc chorym na cukrzycę w przełamaniu kolejnych barier.

Czy myśli Pan, że w Polsce to też będzie możliwe?

Myślę, że tak. Obserwuję, że coraz więcej moich pacjentów szuka możliwości sprawdzenia się. To generalnie taki trend wśród młodych ludzi. Po pierwsze, uprawiają sport, z czego bardzo się cieszę. Po drugie, poszukują wrażeń – i mają do tego prawo! Oni też chcą zaznać trochę adrenaliny w życiu. Poszukują sportów ekstremalnych. Wyjaśniam: to nie są sporty, do których my byśmy zachęcali osoby chore na cukrzycę. Jeśli jednak przychodzi do nas pacjent i komunikuje, że to jest coś, o czym marzył przez całe życie, to musimy zrobić wszystko, by mógł ten sport uprawiać w miarę bezpiecznie.

Nie jest Pan lekarzem, który coś pacjentowi nakazuje. Raczej Pan za nim podąża…

To jest filozofia nowoczesnego podejścia do leczenia cukrzycy typu 1. Kiedyś głównym celem lekarza było to, żeby pacjent chory na cukrzycę żył dłużej i pozostawał wolny od powikłań. Dziś jeśli pacjent jest wyrównany metabolicznie, to żyje nie krócej niż osoba zdrowa, powikłania są rzadsze. Ten cel już został spełniony. Drugim celem jest utrzymanie wysokiej jakości życia pacjenta. Wybiera on sobie taką aktywność życiową, zawodową, w jakiej może i chce się realizować. A my dopasowujemy do tego leczenie. Kiedyś chorym narzucano bardzo sztywną dietę – posiłki o stałych porach, powtarzalny rodzaj posiłków. Dziś filozofia leczenia jest zupełnie inna; pacjent z cukrzycą typu 1 może zjeść praktycznie wszystko, na co ma ochotę, pod warunkiem że jest w stanie dobrze obliczyć dawkę insuliny. Celem lekarza jest podążanie za pacjentem.

Prof. Tomasz Klupa
Oceń ten artykuł